Po Pradze będzie jeździć 100 000 samochodów elektrycznych, ładowanych przez latarnie uliczne, planuje miasto

Praga przygotowuje się do ogromnych inwestycji w związku z ładowaniem samochodów elektrycznych. Obawia się, żeby nie zaspała w tym temacie. Do 2030 roku miasto spodziewa się, że liczba samochodów elektrycznych w metropolii wzrośnie do co najmniej 100 000. Problem polega jednak na tym, że jak na razie takie samochody można ładować w mniej niż 300 miejscach. Metropolia chce zatem wymienić tysiące latarni miejskich na takie z możliwością ładowania. Instalacja kabli łącznie z pracami wykopaliskowymi będzie kosztować od dwóch do trzech miliardów koron. Pierwsze prace rozpoczną się już w tym roku w dzielnicy Vinohrady.

„Obecnie dostępnych jest około dwustu pięćdziesięciu publicznych ładowarek. Nie mogą sobie one w żaden sposób poradzić z oczekiwanym obciążeniem” mówi Jan Chabr (TOP 09). Dlatego też miasto rozpocznie budowę własnej sieci.

Według Chabra nie można sobie wyobrazić, że mieszkańcy praskich osiedli mogliby bez niej kiedykolwiek wygodnie korzystać z samochodów elektrycznych. W przeciwieństwie do właścicieli samochodów elektrycznych, którzy mają własny dom, osoby mieszkające w mieszkaniach często nie mają miejsca na umieszczenie własnej ładowarki. Obecnie polegają na kilku publicznych stacjach, które często znajdują się jednak kilka kilometrów od ich domu.

W 2030 roku miejska sieć ładowania miałaby się składać z 4000 do 4500 latarni ulicznych, przy czym u każdej można by ładować przy pomocy koncentratora od dwóch do trzech samochodów równocześnie. Budowa zacznie się jednak stopniowo, wraz z już zaplanowaną renowacją istniejącego oświetlenia, które w wielu przypadkach nie spełnia już dzisiejszych wymagań. Jesienią mają się rozpocząć projekty pilotażowe w dzielnicy Vinohrady. W przyszłym roku w dzielnicy Smíchov.

Według Chabra, miasto opiera swoje plany na szacunkach, które przewidują, że w Czechach w 2030 roku powinno być około 500 do 700 tysięcy samochodów elektrycznych. „Można założyć, że co najmniej jedna piąta z nich będzie jeździć po Pradze” powiedział radny.

 

Kable, które mamy obecnie, nie wystarczą

Problem polega na tym, że do praskich lamp dostarczane jest dokładnie tyle energii, aby mogły one świecić. „Jeśli spróbujemy zrobić z nimi coś innego, natychmiast spalimy przewody” wyjaśnia Chabr. Zwłaszcza w przypadku ładowarek energochłonnych.

Kable prowadzące do lamp i same lampy należy zatem wymienić. Większa pojemność będzie kosztować około trzy razy więcej niż obecnie. Zamiast stu koron za metr koszt wzrośnie do trzystu koron. Jednak w ostatecznym rozrachunku według Chabra różnica ta zaniknie. Za prace wykopaliskowe, które są niezbędne do wymiany zniszczonej linii energetycznej, miasto zapłaci trzy tysiące koron za metr kwadratowy.

Mimo to miasto szacuje wstępne koszty na 2 do 3 miliardów koron na ponad cztery tysiące ładowarek. Jednak wszystko musi zostać poparte dokładniejszą analizą, która powinna być gotowa do końca sierpnia. Ma ona udzielić odpowiedzi na pytanie, gdzie ładowarki będą najbardziej potrzebne.

 

Płacić można będzie także kartą Lítačka

Równocześnie firma Operátor ICT zastanawia się, co zrobić, aby kierowców samochodów elektrycznych nie myliły dziesiątki różnych dostawców energii elektrycznej i wiele różnych metod płatności. Praską kartą transportową Lítačka, nazywaną też kartą specjalną, będzie można prawdopodobnie płacić zbliżeniowo na wszystkich stacjach ładowania w Pradze, niezależnie od tego, kto obsługuje określoną stację.

Według Chabra praska sieć powinna sprostać obsłudze ładowania dziesiątek tysięcy pojazdów elektrycznych. Według niego miasto będzie musiało jednak dopilnować, ile z nich powstaje na jakiej ulicy, aby uniknąć przeciążenia tablic rozdzielczych i późniejszej dużej przerwy w dostawach prądu.

Autor: 
Jakub Heller/Tłum. Katarzyna Starzec
Źródło: 

zpravy,aktualne.cz

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
3 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.