Yanosik i Waze, czyli jazda z ostrzegaczem po Polsce

Trudno wyobrazić sobie jazdę, bez aplikacji informującej o różnych utrudnieniach drogowych. A której można zaufać? Sprawdziliśmy Yanosika i coraz popularniejszą aplikację Waze.

  • Jeśli to możliwe – w trakcie podróży lepiej używać dwóch różnych programów niż polegać tylko na jednym
  • Yanosik wciąż jest niekwestionowanym liderem pod względem ostrzegania o kontrolach prędkości
  • Waze świetnie sprawdza się w dużych miastach (alarmy o suszarkach). W trasie dobrze ostrzega zaś o kiepskiej nawierzchni.

Popularne aplikacje służą także do informowania kierowców o innych niespodziankach. Z dość dużym wyprzedzeniem zostaniemy ostrzeżeni o wypadku, remontowanej drodze, śliskiej nawierzchni czy nawet trudnych warunkach atmosferycznych. Niektóre programy powiadamiają również o… dziurach w nawierzchni. Na tym jednak nie koniec.

Z Yanosikiem i Waze jeździliśmy nie tylko po głównych drogach krajowych czy wojewódzkich, ale także po mniej uczęszczanych trasach. Z aplikacji oraz urządzenia korzystaliśmy w ciągu dnia (w godzinach szczytu jak i wówczas, gdy ruch odbywał się swobodnie) oraz podczas nocnych przejażdżek. Odwiedziliśmy nie tylko największe miasta (m.in.: Gdańsk, Gdynia, Kraków, Lublin, Radom, Warszawa, Wrocław), ale także liczne mniejsze ośrodki (Biała Podlaska, Częstochowa, Kłodzko, Otwock, Siedlce, Przemyśl, Ustrzyki Dolne, Zawiercie).

 

Telefon, terminal i radio w samochodzie

Po podłączeniu telefonu z systemem Android i uruchomieniu funkcji Android Auto mogliśmy zaś słuchać głosowych ostrzeżeń z Yanosika (sam program nie był jednak widoczny na ekranie). Każde z rozwiązań ma swoje lepsze jak i gorsze strony. Przyznaję, że pod względem obsługi i wygody użytkowania korzystnie wypadł Yanosik GTR oraz Waze widoczny na ekranie multimedialnego radia samochodowego. 

 

Król jest tylko jeden?

Im dalej jednak od dużych miast, tym przewaga Yanosika znacząco rośnie. Waze niemal milczy w porównaniu z polskim programem, który często wszczyna alarm o zbliżaniu się do „suszarki” czy obszaru, gdzie krąży nieoznakowany radiowóz.

Oczywiście ostrzeganie o Policji to nie wszystko. Oba programy dobrze radziły sobie z informowaniem o fotoradarach czy odcinkowych pomiarach prędkości. Aplikacje można także docenić za powiadomienia o remontowanych miejscach, by zawczasu ograniczyć prędkość. Niestety nie można na nich w pełni polegać pod względem informacji o prędkościach dopuszczalnych na poszczególnych odcinkach dróg. Pod tym względem szczególnie zawiedliśmy się na Yanosiku. Od miesięcy bowiem obserwujemy, że jakość informacji pozostawia coraz więcej do życzenia.

Miłą niespodzianką w Waze okazała się funkcja ostrzegania o kiepskiej nawierzchni. Pod tym względem program świetnie się prezentował szczególnie na południu kraju, gdzie nawet na mniej uczęszczanych drogach lokalnych pojawiały się ostrzeżenia o dziurach na drodze. Co równie ważne, pojawiające się ostrzeżenia miały swoje potwierdzenie, dzięki czemu w okolicach Częstochowy uniknęliśmy uszkodzenia felg na równej z pozoru drodze.

Choć Yanosik to wciąż świetny ostrzegacz to jednak konkurencja depcze mu po piętach. Pod względem nawigacji Waze już teraz wypada lepiej. Oba programy wzajemnie się uzupełniają (w końcu oba bazują na sile społeczności użytkowników) na tyle, że najlepiej korzystać z obu jednocześnie o ile jest to możliwe. Nie ulega przy tym wątpliwości, że ostrzegacze przydadzą się każdemu kierowcy – także takiemu, który stara się przestrzegać wszystkich przepisów

Autor: 
Tomasz Okurowski
Źródło: 

auto-swiat.pl

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.