Sprzedał auto z wadą i teraz zapłaci odszkodowanie - ponad 30 tys. zł

Sprzedawca 6-letniego Opla czuje się pokrzywdzony, ponieważ trzy lata temu sprzedał samochód za 18 tys. zł, a teraz musi kupującemu zwrócić 30 tysięcy zł i jeszcze pokryć koszty sądowe. Takie orzeczenie wydał właśnie sąd w Kielcach. Sam Opel, jak się okazało, miał ukryte wady.

  • Każdy sprzedawca domyślnie odpowiada za wady samochodu względem kupującego
  • Sprzedawca odpowiada nie tyko do wysokości wartości samochodu – w razie ujawnienia się wady, może być pociągnięty do odpowiedzialności za straty, jakie w związku z wadą poniósł kupujący
  • Tylko osoba prywatna może, sprzedając auto, ograniczyć lub wyłączyć odpowiedzialność z tytułu rękojmi – ale nigdy po fakcie

Zgodnie z prawem sprzedawca odpowiada za stan sprzedawanego towaru, nawet jeśli jest to rzecz używana, a wartość auta nie jest górną granicą odpowiedzialności sprzedawcy. Mało tego: za wady używanego samochodu odpowiada na zasadzie rękojmi nie tylko zawodowy handlarz, lecz także prywatny sprzedawca – i to niezależnie od tego, czy zna wszystkie wady pojazdu czy też nie.

Jeśli już po kupnie okaże się, że samochód wymaga istotnych nakładów, nowy właściciel może poprosić sprzedawcę o obniżenie ceny albo odstąpienie od umowy. Obniżenie ceny powinno być adekwatne do wady, ale... często sprzedawcy bardziej opłaca się od razu zwrócić pieniądze za auto i dotychczasowe koszty kupującego (np. koszt rejestracji auta) i zabrać samochód. Przykład? W 2016 roku sąd w Świdnicy nakazał byłemu właścicielowi starego Volvo zapłatę 7 tys. zł na rzecz kupującego, który dwa lata wcześniej kupił od niego ten samochód. W ogłoszeniu sprzedający napisał „silnik suchy, skrzynia sucha, stan bardzo dobry”. Gdy okazało się, że auto wymaga licznych napraw, kupujący chciał zwrotu kosztów tych napraw lub odstąpienia od umowy – na tym etapie gotów był się dogadać. Sprzedawca się nie zgodził. Nowy właściciel naprawił auto za kwotę równą cenie zakupu, a następnie wystawił sprzedawcy rachunek. Po dwóch latach, na mocy wyroku sądu, sprzedawca musiał żądaną kwotę zapłacić wraz z odsetkami. Auto jednak już do niego nie wróciło.

Musisz wiedzieć: jeśli kupiłeś samochód z wadą, wszelkie żądania do sprzedawcy kieruj pisemnie, listem poleconym lub mailem!

Niejednokrotnie zdarza się, że osoba kupująca używany samochód od handlarza trafia do warsztatu zaprzyjaźnionego z komisem, gdzie dowiaduje się, że auto jest idealne, choć w istocie jest to złom. Aktualnie obowiązujące prawo bardzo dobrze chroni kupujących przed takim zjawiskiem. Zwrot „zapoznał się ze stanem technicznym” umieszczony na fakturze nie ma skutków prawnych! Jeśli kupującym jest konsument, komis nie może wyłączyć odpowiedzialności z tytułu rękojmi – nie może i już. Komis może – jeśli chodzi o rzeczy używane – ograniczyć czas trwania rękojmi z 2 lat do roku – i tyle. Ograniczenie to musi mieć formę pisemną np. w formie wyraźnego zapisu na fakturze. To, że kupujący był w warsztacie przed kupnem i samochód został zbadany, nie ma znaczenia – co więcej, działa na korzyść kupującego. Kupujący, który jest konsumentem, nie ma jednak obowiązku wizyty w warsztacie przed kupnem. Kupujący auto na firmę powinien jednak skorzystać z usługi warsztatu przed podpisanie umowy.

Na zgłoszenie wady kupujący będący konsumentem ma rok od jej stwierdzenia.

 

Czy sprzedawca prywatny też może mieć problem z niezadowolonym kupującym?

W Niemczech, gdzie podobne przepisy chroniące kupujących wprowadzono dużo wcześniej niż w Polsce i gdzie kupujący są bardzo świadomi swoich praw, w bardzo wielu komisach stoją samochody z napisem „Tylko na eksport”. Oznacza to, że dany pojazd handlarz chętnie sprzeda Polakowi albo innemu obcokrajowcowi, ale rodakowi, którego chroni rękojmia – już nie! Niektóre modele aut, np. bogato wyposażone BMW serii 7, są sprzedawana głównie na eksport – niby rękojmia to nie gwarancja, niby auto jest w porządku, ale jednak jest ryzyko, że zepsuje się zaraz za bramą. Jeśli takie auto kupuje jednak Niemiec, jest uprzedzany na wszelkie sposoby, że kupuje auto „z miną”. A w Polsce?

 

Chcesz mieć ochronę? Nie oszukuj urzędu skarbowego!

W Polsce handlarze mają lepsze, choć karalne, sposoby na uniknięcie odpowiedzialności: najczęściej stosowana metoda to zaniżanie kwoty na fakturze za zgodą kupującego. Panie, wpiszemy 15 zamiast 25 tysięcy, Pan nic nie straci, a ja wyjdę na swoje, bo jak nie, to muszę wziąć więcej... I kupujący się godzą. A potem, gdy zgłaszają problem, handlarz mówi: to odstąpmy od umowy, ja zwrócę te 15 tysięcy... Na takie transakcje lepiej się nie godzić – kupujący, który uczciwie kupuje auto, jest chroniony przez prawo lepiej niż mu się wydaje! Rada: jeśli już zgodziłeś się na zniżenie kwoty na fakturze, masz prawo iść do urzędu skarbowego i złożyć „czynny żal”, przyznając się do współudziału w czynie zabronionym. W takiej sytuacji osoba zgłaszająca „czynny żal”, jeśli zrobiła to, zanim urząd dowiedział się o przestępstwie z innego źródła, może liczyć na anulowanie lub nadzwyczajne złagodzenie kary (np. 50-złotowy mandat). Po załatwieniu tej sprawy można już bezpiecznie poprosić sprzedawcę wadliwego samochodu o obniżenie ceny ub odstąpienie od umowy...

Autor: 
----------------------
Źródło: 

auto-swiat.pl

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.